:) Czesc mam na imie Daria (panikara) i nie mam pojecia jak urodze synka nie stresujac sie, zamartwiajac i panikujac .Ale jesli chodzi o bol to jestem totalnym mieczakiem :)
Zaczeło sie okolo godziny 20.00.. Lezalam z moim malym braciszkiem na lozku i poczulam ze robi mi sie mokro . Poszlam do lazienki ale nic juz nie lecialo, myslalam ze to wiecej sluzu polecialo i wrocilam do pokoju,. Poszlam do komputera poczytac o odejsciu wod plodowych ;)) , Ale nie zdarzylam przeczytac do konca ;). Poszlam do mamy i mowie ; " Chyba mi wody odeszly" a mama zebym poszla do lazienki siku, ja na to ze bylam i samo lecialo ; )). hehe . Potem siadlam sobie na lozko i juz sie nie ruszalam, a mama zadzwonila po karetke. Przyjechala po ok, 10 minutach, a ja dalej czulam sie swietnie, wogole nie mialam skurczy , nic ;). Moj chlopak caly przestraszony wzial z domu torbe i jechal za karetka. W szpitalu bylam ok20.30, wzieli mnie na ktg i na badania.. Bylam w szoku bo nie mialam zadnych skurczy do tej pory ; ). Lezalam i czekalam . Zrobili mi lewatywe wiec szybko polecialam do lazienki. :). Za jakies 20 minut wyszlam , ale jeszcze wrocilam do lazienki ;Dhaha, Moj Kamil juz ubrany w fartuch, czekal na mnie na sali, Polozylam sie i podlaczyli mi kroplowke.. dostalam juz lekkich skurczy. Kazali mi chodzic po korytarzu, z kroplowka i nie siadac. Chodzilam a skurcze sie na silaly.. Bolalo.. ale dalam rade. Przy juz ostrzejszych skurczach polozylam sie na lozku.. wystepowaly juz czesciej i byly mocniejsze. Na lozku lezalam krotko . Parlam chyba tylko 5 lub 6 razy i Juleczka byla juz z nami . Polozyli mi ja na brzuchu o godz. 22.05 ;)). Cale parcie trwali jedynie 15 minut. ; )). Mala dostala 10/10pkt w skali Apgar , byla zdrowa, mierzyla 59cm i wazyla 3790kg ; )),. Moje male wielkie szczescie. Balam sie porodu, ale teraz juz wiem ze nie ma czego. ; )) To cudowne uczucie ;))