Myslalam ze to zly pomysl pisac takie blogi ale co mi tam i tak nie mam do kogo sie odezwac oprocz Lenki nasze ee...beee...giii..itp. cale dnie siedze sama a na dodatek teraz te swieta no niby sie ciesze ale jak pomysle ze mojej maminy juz nie bedzie na wigili to...lza sie kreci wokol oka..
Nie wiem dlaczego tak jest w zyciu ze jak cos dostaje to i musze cos stracic...
Pamietam jak szukalam z rodzicami mojego prawdziwego rodzenstwa...napisalam list do ..zerwanych wiezi...ale nie odpisali. Po 18stce wpadla mi do rak gazeta NAJ poprosilam rodzicow by pomogli mi znowu napisac list.....pomogli:)
pozniej okazalo sie ze tata ma goza i musial miec operacje glowy dwa dni po operacji zadzwonil tel. byla to redaktorka z gazety NAJ umowilismy sie na spotkanie. Zrobili o mnie reportaz ktory ukazal sie 2listopada 2006r.
Teg dnia szykowalam sie do taty do szpitalaa i zadzwonill tel...to byl moj szwagier...ehhh..jak sobie przypomne ten moment...
po 3dniach spotkalam sie zz moim rodzenstwem ale nie ze wszystkimi...
a po 19dniach moj tatko zmarl....
Tak samo bylo teraz kiedy urodzila sie Lencia i miala dwa tyg.pojechalismy z mala do hospicjum by moja mamuska zobaczyla mala...po nie calych dwoch tyg.zmarla....
Czasami zadaje soie pytanie dlaczego Bog wybral mi droge pod gorke..nie wiem... Wiem ze nie moge sie poddac musze byc silna dla mojej malenkiej dzini...Chociaz czasami zdaza mi sie wylewac lzy do poduszki to maly usmiech mojej Lenki zmienia moj nastroj...Zyje dla niej...a mama z tata sa naszymi aniolami...
niektorzy maja gorsza sytulacje niz ja i daja rade...ja tez dam:)
Asiu, narazie nie mam żadnych objawów poza tym, że trochę pobolewa mnie brzuszek! a jak jest u Ciebie??
|
|